NA RYMANOWSKIEJ RUSI

NA RYMANOWSKIEJ RUSI; Redakcja Michał Łuczaj

Publikacja o “rymanowskiej Rusi” stanowi jedynie próbę przedstawienia burzliwych dziejów skrawka ziemi w górnej części zlewni Wisłoka. Dla jednych: rdzennie ruskiej, dla innych: ukraińskiej, a jeszcze innych: od zawsze polskiej, zaś dla żyjących na niej od wieków ludzi: po prostu ojczystej. Nie ulega jednak wątpliwości, że początek wsiom na tym obszarze dali osadnicy ruscy, osiągając najdalej wysunięty w Dołach Jasielsko-Sanockich punkt.
Wzniesienia nad doliną Wisłoka oddzielały tę domenę osadniczą od Rusinów, osiadłych w wyższych partiach Beskidu, w górskich dolinach Jasiołki czy Wisłoki, identyfikujących się później jako Łemkowie. Nie da się jednak ściśle wyznaczyć tej granicy, gdyż na styku obu grup osadniczych różnice kulturowe zacierały się. Nie jest więc możliwe precyzyjne ustalenie zasięgu terytorium łemkowskiego, a niektórzy badacze dołączają do niego także wsie w rejonie Rymanowa, a nawet Pogórza Strzyżowsko-Dynowskiego. Dla hitoryków i etnografów ukraińskich sprawa jest prosta. Wszystkie wsie rusińskie traktować należy jako ukraińskie, ponieważ znajdują się na obszarze dawnej Rusi. Ta zaś była początkiem kształtowania się ukraińskiej tożsamości narodowej.
Taka interpretacja zjawiska kolonizacji tych ziem nie różni się niczym od poglądów, które przed II wojną światową stanowiły polską rację stanu. Głosiły one, że zamieszkałe, w części przez Polaków, dalekie kresy Rzeczypospolitej, to prastare ziemie polskie. Oba stanowiska wynikały z przesłanek politycznych, a w konsekwencji doprowadziły do tragedii setek tysięcy ludzi po obu stronach konfliktu. Ani polonizacja Ukraińców, ani ukrainizacja Rusinów nie mogły przynieść powodzenia.

163 strony, format A5